Sighnaghi – miasto winem płynące

2. Sighnaghi

Sporo uroku ma to przycupnięte na wzgórzu małe miasteczko, w którym ludność zajmuje się produkcją wina i dywanów. Napoje alkoholowe i ozdobne tkaniny stanowią główne filary gospodarki tej społeczności. Od pewnego czasu to miejsce coraz wyraźniej zaznacza się na turystycznej mapie Gruzji. Atmosfera sprawia, że można tu usłyszeć własne myśli, podziwiać piękne widoki, odpoczywać, spacerować oraz oczywiście degustować bachusowy trunek.

Sighnaghi lub jak podają niektóre przewodniki Signagi[1] leży na wschodzie kraju, w Kachetii – regionie uprawy winorośli. Bardzo często przytaczana jest opinia gruzińskiego poety, który stwierdził, że kto nie zna Kachetii, nie zna Gruzji[2]. Trudno jest mi ustosunkować się do tych słów, ale wiem jedno – zdecydowanie warto odwiedzić ten rejon.

8. Sighnaghi

10. Sighnaghi

7. Sighnaghi

Przyjemnie jest odetchnąć nie oddalając się od cywilizacji. Wystarczy krótki spacer aby popatrzeć na panoramę miasta, Równinę Alazańską, a przy dobrej widoczności szczyty Kaukazu. Powolnym krokiem można także dotrzeć do starych murów obronnych. Z powodzeniem Sighnaghi może pełnić funkcję bazy wypadowej do innych zakątków tego regionu. A jest w czym wybierać: monastery, winnice czy parki narodowe (ale o tym opowiem następnym razem).

21. Sighnaghi cmentarz

3. Sighnaghi

4. Sighnaghi

5. Sighnaghi

Miasto zostało niedawno odnowione, dzięki czemu fasady domów stały się wdzięcznymi obiektami uwiecznianymi na fotografiach. Po zmroku zaułki oświetlają żeliwne latarnie, tworząc romantyczną scenerię.

13. Sighnaghi

11. Sighnaghi

12. Sighnaghi

6. Sighnaghi

Próżno szukać o nim informacji w przewodnikach. Trochę szkoda, bo jak dla mnie to miejsce z pewnością warte odwiedzenia. Jego odmienność sprawia, że z zaciekawieniem przekracza się bramę za którą się znajduje. Mowa o gruzińskim cmentarzu, ten w Sighnaghi sprawia wrażenie trochę zapomnianego i zaniedbanego, choć miałam okazję spotkać dwie kobiety porządkujące grób w rytmie muzyki wydobywającej się z telefonu komórkowego.

16. Sighnaghi cmentarz

20. Sighnaghi cmentarz

19. Sighnaghi cmentarz

17. Sighnaghi cmentarz

Miejsca spoczynku zmarłych sprzyjają nie tylko zadumie, ale obrazują dane społeczeństwo, zwyczaje, podejście do śmierci. Gruzińskie nagrobki przykuwają uwagę wielkimi podobiznami zmarłych, przedstawionych często w charakterystycznym dla danej osoby stroju. Każdy z grobowców otoczony jest płotem, na niektórych można dostrzec pozostawione jedzenie.

18. Sighnaghi cmentarz

23. Sighnaghi cmentarz

15. Sighnaghi cmentarz

14. Sighnaghi cmentarz

W Sighnaghi, jak zresztą w całej Gruzji, nie ma najmniejszego problemu ze znalezieniem noclegu, bo to raczej właściciele pokoi szukają klientów, a nie odwrotnie. Taka sytuacja ma wiele zalet, jednak nie warto zapominać, że to loteria – nigdy nie wiadomo na co się trafi. Ja serdecznie polecam Peter’s Guest House (tutaj strona na Facebooku) prowadzony przez polskie małżeństwo. Czysto (jak się miałam okazję przekonać w Gruzji nie jest to takie oczywiste), każdy pokój ma własną łazienkę, do dyspozycji gości jest kuchnia. Gospodarze są przesympatyczni i bardzo pomocni 🙂 Czułam się tam naprawdę komfortowo!

1. Sighnaghi

W mieście znajduje się Muzeum, do którego nie zdążyłam dotrzeć, a jesienią odbywa się festiwal wina. Ze zdjęć zamieszczonych w sieci mogę wnioskować, że to całkiem sympatyczna impreza. Dojazd marszrutką z Tbilisi (dworzec autobusowy Samgori) zajmuje ok. 2 godzin.

P.S.

Jeśli Ci się podobało, podziel się ze znajomymi (Fb, Twitter etc.) . Zapraszam również do śledzenia mnie w serwisie Twitter, na fanpage na Facebooku, w Google+ oraz na Instagramie. Znajdziesz tam materiały niedostępne na blogu, pamiętaj, żeby na facebookowej liście zaznaczyć: otrzymuj powiadomienia oraz obserwowanie, w ten sposób unikniesz ograniczenia wiadomości.


[1] Krzysztof Kamiński, Gruzja, Wydawnictwo Helion, s. 160.

[2] Autorem tego stwierdzenia jest Akaki Cereteli.

4 Thoughts.

    • Oprócz Abchazji i Osetii Południowej Gruzja jest bezpiecznym krajem. Coraz więcej Polaków można w niej spotkać, trzeba też przyzwyczaić się do innego sposobu bycia Gruzinów, chociażby nachalnych taksówkarzy 😉

  1. Świetny blog!
    Zauważyłam ostatnio, że strasznie mało jest blogów o takiej tematyce, a szkoda, gdyż w teraźniejszej dobie internetu i komputerów w młodych ludziach zanika chęć poznawania świata, nowych miejsc i ludzi.
    Gruzja marzy mi się od dawana ze względu na rajdy konne tam organizowane od jakiegoś czasu (jestem czynnym zawodnikiem w skokach przez przeszkody), jednak taka podróż z końskiego grzbietu po Gruzji na pewno byłaby niesamowitym doświadczeniem.
    Jestem studentką turystyki, pasja do podróżowania była u mnie już od dziecka, nie zwiedziłam może jakoś super dużo, jednak pewną część Afryki i Europy widziałam (z Azji to tylko Izrael).
    Założyłam też właśnie niedawno bloga o tematyce podróżniczej, gdzie opisywać chcę swoje szalone życie – w tym relacje z moich podróży (które w dużej mierze są wyprawami na spontanie bez przygotowania), o szkoleniu szybowcowym, praktykach w Grecji na jakie się wybieram na trzy miesiące, oraz jak idzie mi planowanie i dążenie do mojego największego życiowego celu jakim są Stany Zjednoczone.
    Jeśli byłaby Pani zainteresowana to ostawiam link, póki co blog dopiero się ‚rozpędza’, ale powstał już pierwszy tematyczny post pt: ‚Berlin – miasto które mnie kupiło:)’ – czyli relacja z mojego najbardziej niesamowitego i spontanicznego sylwestra, który stał się najlepiej rozpoczętym i zakończonym rokiem w moim życiu 😀
    http://bedziesz-miedzy-gwiazdami.blogspot.com/

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 Taka konna podróż po Gruzji z pewnością byłaby niesamowitą przygodą. W takim razie życzę powodzenia w dalszych podróżach i realizowaniu marzeń. A na bloga chętnie zajrzę! Serdecznie pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *